Chciałam wam tylko powiedzieć byście w komentarzach mi napisali czy chcecie bym trzymała się trochę quizów czy bym od nich odbiegała. To wszystko. Pa! Widzicie macie rozdział wcześniej! Jej!
***
Minęły dwa dni, dwa ciężkie dla mnie i dla mojej psychiki. Siedziałam w swoim pokoju płacząc, gorzkie łzy wypływały z moich oczu, chciałam by ktoś tu był, by ktoś mnie pocieszył, chciałam by był tu Drake. Zawsze gdy płakałam, byłam smutna lub zawiedziona. Drake był ze mną. Moje rozmyślenia, jak zawsze przerwały drzwi, była to Ginny.- Lil co jest? - od razu do mnie podeszła i usiadła na łóżko. Podałam jej list a ona zaczęła go czytać na głos : ,,Lilianno zawiodłaś nasnie mogę uwierzyć że wychowaliśmy cie na takiego zdrajcę, trafiłaś do Gryffindoru, zhańbiłaś nas i nasze nazwisko, już nie jesteś naszą córką...Żegnaj, Twoi zawiedzeni rodzice." - po jej czytaniu zaczęłam mocniej płakać płakać. - Lil ja...zobaczysz wszystko będzie dobrze...zobaczysz. - usiadła obok ciebie
- Wiedziałam że napiszą ten list, ale i tak to bardzo boli...dlaczego to musi przytrafiać się mnie? - powiedziałam. Już chciałam coś dodać, gdy nagle do środka weszli Fred i George, uśmiechnęłam się mimowolnie widząc ich.
- Lil co się stało? - zapytał George, Ginny popatrzyła na mnie, kiwnęłam jej głową a ona podała jemu i Fredowi list. - Jak oni mogą
- Tak robić? - dokończył po Georgu Fred. George usiadł koło mnie i przytulił.
- Nie przejmuj się Lil skoro tak cię potraktowali to nie zasługują by być twoimi rodzicami... - powiedział uspokajająco, objęłam go rękami oddając przytulasa. Fred i Ginny dołączyli się do naszego przytulasa. Oni wszyscy zaczęli być moją rodziną zanim się spostrzegłam, kochałam ich jakby byli moim rodzeństwem.
- Dziękuje że jesteście... - powiedziałam do wszystkich, a po moich policzkach dalej płynęły łzy.
- Oj tak łatwo się nas już nie pozbędziesz. - powiedział Fred i wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.. "Może to nawet lepiej że jestem w Gryffindorze."
*Dwie godziny później.**
Razem z Ginny szłyśmy w kierunku Wielkiej Sali, gdy nagle zobaczyłyśmy mojego brata i Draco kłócących się z Harrym, Ronem i Hermioną
- Trzeba pomóc Harremu i reszcie. Tylko jak? - widać że Ginny się martwiła. Muszę jej pomóc, tak samo Harremu, Hermionie i Ronowi przecież jest jej bratem.
- Chodź pomożemy im. - powiedziałam, Ginny popatrzyła na mnie jak na chorą umysłowo. Wiedziałam o co jej chodzi tam był mój brat, ale musiałam to zrobić.
- Ale... - zaczęła, ale jej przerwałam.
- No chodź nie marudź. - powiedziałam i pociągnęłam ja za rękę kierując w stronę kłótni.
- Drake... - powiedziałam gdy podeszłam do niego. Odwrócił się, gdy mnie zobaczył, momentalnie odwrócił wzrok i zwrócił się do Draco:
- Idziemy stąd. - odwrócił się i odszedł, Draco podszedł do mnie, przeczuwałam że zaraz będzie wykład i powiedział:
- Myślałem że masz trochę rozumu w końcu znamy się od pieluch, ale przyjaźń ze zdrajcami krwi i szlamami...zawiodłaś swoją rodzinę i mnie też, a kiedyś też byliśmy przyjaciółmi, wiesz kogo przyjaźń ze zdrajcami z ciebie robi.
- Spadaj Draco... - powiedziałam. Dobrze to wiedziałam, ale Ginny, Ron, Harry i Hermiona pewnie nie w końcu to była taka malutka zasada pomiędzy rodzinami czystej krwi, rodzice Rona powinni o tym wiedzieć, ale im pewnie tego nie powiedzieli.
- Głupio ci się zrobiło, to dobrze, to znaczy że stara Lil wciąż tam jest. Przyjaźń z tymi pędrakami jak ta Wesleyówna to zły pomysł. Wróć ze mną, odnajdziemy sposób by to wszystko naprawić, - prawie wysyczał, ale dalej miał ten dumny uśmieszek na ustach.
- Nie, rozumiesz, nie. I jeszcze powiem ci dwie rzeczy starej Lil nigdy nie było, stara Lil to dziewczynka, która zrobiłaby wszystko żeby rodzice bardziej ją pokochali, jej już dawno nie ma. I pierwsza rzecz że jeśli kiedykolwiek zobaczę cię jak obrażasz kogokolwiek to pożałujesz dnia swych narodzin.- powiedziałam, Draco odszedł "Nareszcie se poszedł.", ja też miałam taki zamiar ale powstrzymała mnie Hermiona ze swoim pytaniem:
- Dlaczego nam pomogłaś? - zapytała, spojrzałam na całą trójkę, a potem na Ginny.
- Bo wiedziałam że tak trzeba. A teraz musicie nam wybaczyć, Ginny jesteśmy spóźnione na eliksiry. - powiedziałam patrząc na zegarek.
- Snape nas zabije... - powiedziała łapiąc mnie za rękę i ciągnąć do klasy w której miałyśmy eliksiry.
**Na eliksirach.**
Byłam z Ginny spóźniłyśmy się 3 minuty, na nieszczęście Gryffindorowi odjęto 20 punktów od mojego i Ginny łebka. Na eliksirach jak i na innych zajęciach siedziałam razem z Ginny w ławce, ślizgoni patrzyli na mnie z mordem w oczach widać było że wszystkim to przeszkadza, miałam ich gdzieś. Nie słuchałam niczego, martwiłam się o Drake, miałam wrażenie że został zraniony, ostro zraniony.
- Panienko White. - usłyszałam głos Snape.
- Tak. - odpowiedziałaśm patrząc na Severusa. "Oj nagrabiłam sobie."
- Niech mi panienka powie jak się nazywa, jaki ma kolor i wszystkie potrzebne składniki do eliksiru powodującego natychmiastowe zaśnięcie bez snów? - zapytał. "Prościzna. Jestem w końcu jedną z najlepszych uczennic."
- Więc eliksir nazywa się...Eliksir Slodkiego Snu...kolor fioletowy...a składniki to 2 krople śluzu gumochłona, 4 gałązki lawendy, 4 gałązki waleriany i 6 miarek mieszani ziół. - odpowiedziałam próbując się nie pomylić.
- Brawo, upiekło się panience dzisiaj. - powiedział Snape z udawaną radością.
**Parę godzin później.**
Byłam na korytarzu całkiem sama, nie wiem dlaczego tu stałam po prostu kiedy byłam w pokoju naszło mnie przeczucie, gdy nagle za zakrętu wyszedł Drake. "To oto chodziło z tym uczuciem. Co mam teraz zrobić? Podejść do niego? Uciec? Jak ucieknę to więcej nie nadarzy się taka sytuacja. Raz kozi śmierć. Idę."
- Drake! - krzyknęłam za nim, odwrócił się w moją stronę
- Czego chcesz? - powiedział nawet na mnie nie patrząc. W jego głosie było coś na kształt złości, smutku i bezczelności.
- Pogadać i pogodzić się... - powiedziałam patrząc na Drake. "Czy to ten sam człowiek?"
- To nie możliwe. Nigdy nie pogodzę się ze zdrajcą krwi! - krzyknął mi w twarz, ,,zdrajca krwi." chciałam się rozpłakać. - Odejdź ode mnie!
- Drake ja... - zaczęłam. "Nie chcę żeby tak było."
- Powiedziałem odejdź ode mnie! - krzyknął popychając mnie na posąg, już prawie trafiłam w niego, jednak ktoś złapał mnie od tyłu, spojrzałam na tą osobę. Nie możliwe, nawet nie minął pierwszy tydzień szkoły, a ta osoba ratuje cię już sześćsetny raz.
- George... - szepnęłam.
- Serio White, popychasz swoją młodszą siostrę, wiedziałem że z ciebie... - przerwał patrząc na mnie. - Nie dokończę w obecności tej młodej damy. - wskazał na mnie.
- Nie powinno was to interesować. - powiedział, po czym zwrócił się do mnie. - Znalazłaś swoich. - słowa Drake mocno mnie zraniły, czułam się gorzej niż wtedy gdy dostałam list od rodziców, stanęłam przy ścianie i natychmiastowo się z niej osunęłam płacząc. George usiadł obok mnie i mocno przytulił.
- Skąd wiedziałeś że tu będę? - zapytałam, przecież nikomu nie mówiłam gdzie idę.
- Może znamy się krótko, a już potrafię cię rozgryźć. - odpowiedział, a ja parsknęłam śmiechem.
- A tak na serio? - zapytałam z lekkim uśmiechem. George zawsze potrafił mnie rozśmieszyć samym spojrzeniem. Był chyba jedyną taka osobą.
- A tak na serio to...Ginny mi powiedziała o tym co zaszło z tobą, Draco i Drakiem wiedziałem że będziesz chciała z nim o tym pogadać. - odpowiedział patrząc mi głęboko w oczy.
- Chciałam z nim pogadać, ale nie wiedziałam że tu będzie. - powiedziałam i znowu zaczęłam płakać.
- Ale nie wiedziałem że będzie tak źle co on ci zrobił? - zapytał George, zcierając łzy z mojego policzka.
- Drake nazwał mnie zdrajcą krwi... - szepnęłam, spojrzałam na Georga jego mina była taka współczująca, taka inna, taka kochana. Wstał podał mi rękę złapałaś ją cała zarumieniona. "Dobrze że jest już ciemno." Kiedy stałam, George wziął mnie na ręce, jak książę bierze księżniczkę w tanich kreskówkach.
- Mogę sama iść. - oznajmiłam.
- Cała się trzęsiesz, nie ma mowy żebym ci dał tak sobie samej chodzić. - oznajmił mi. Postanowiłam odpuścić kłócenie się z nim, a do tego jego ręce była takie ciepłe.
- Niech ci będzie. - powiedziałam ruszyliśmy do pokoju wspólnego.
Kiedy już "weszłam" do swojego pokoju George położył mnie na łóżku, a następnie przykrył kołdrą,powoli zapadałam w sen, a on stał cały czas przy mnie, przed snem wypowiedziałam jedno zdanie:
- Dziękuje ci za wszystko. - po czym zasnęłam.
*Pov : Georga.*
Wyglądała słodko, gdy spała, tak niewinnie, tak bezbronnie. Nawet tydzień nie minął, a ja już przyzwyczaiłem się do jej obecności. Przez przyjaźń z nami straciła dom, rodziców. Ale nie wyglądała jakby żałowała, muszę pogadać z Ginny. Zanim wyszedłem z pokoju pocałowałem Lil w czoło i szepnąłem jej do ucha słodkie "Dobranoc".
***
3 komentarze i następny rozdział.
Papatki!
Super!! Moim zadaniem możesz odbiegać trochę od quizów. Będzie ciekawiej :)
OdpowiedzUsuńA podobała ci się końcówka?
UsuńTak, jest ekstra.
UsuńKiedy kolejny rozdział??
OdpowiedzUsuńZosiu jeszcze jeden komentarz i już biorę się do roboty :).
UsuńJest super pisz kolejny
OdpowiedzUsuńTak jest kapitanie! Już biorę się do pracy!~:D
UsuńRozdział super!
OdpowiedzUsuńJa bym chciała by było trochę inaczej niż w quizie ^^
Widzę,że jest kolejny rozdział, więc lecę czytać :D
~gwiazdeczka
Niedługo dowiesz się jak to będzie z rozdziałami...
Usuń